Nastolatki 3.0 – jak młode pokolenia radzą sobie w Internecie?

Czy Twoje dziecko jest bezpieczne w Internecie? Czy potrafisz rozmawiać z nim, sam wiesz o czyhających w sieci zagrożeniach?

Nastolatki 3.0 – jak młode pokolenia radzą sobie
w Internecie?

W najnowszym numerze „Polityki” przeczytać możemy artykuł Dzieci z sieci, krótki raport z badań przeprowadzonych przez Pracownię Edukacyjnych Zastosowań Technologii Informacyjno-Komunikacyjnych NASK, państwowy instytut badawczy nadzorowany przez Ministerstwo Cyfryzacji. Szerszą wersję opracowania wyników badania „Nastolatki 3.0”, oraz kilku innych, znaleźć można pod następującym adresem.

Badania przeprowadzono wśród młodzieży gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych w październiku 2016 r. Problematyka badawcza obejmowała zakres i cele użytkowania Internetu, wykorzystanie go w szkołach i edukacji, tożsamość internetową, zachowania ryzykowne w sieci, przemoc słowną.

Młode pokolenie w świecie wirtualnym zostało opuszczone Click To Tweet

Według raportu większość młodych ludzi uczy się poruszania po ogromnym internetowym świecie na własną rękę, bez pomocy rodziców czy chociażby nauczycieli. Młode pokolenie w świecie wirtualnym zostało opuszczone przez swoich rodziców, opiekunów, nauczycieli. Tutaj oczywiście sprawa nie jest tak jednoznaczna. Pod koniec tego samego artykułu spotykamy się z potwierdzeniem, że sama młodzież również nie chce, a raczej nie potrafi rozmawiać o takich tematach ze starszymi. Niby nic nowego, a jednak warto to zaznaczyć: tematyka bezpiecznego i dojrzałego używania nowych technologii, w tym Internetu nie może być traktowana pobłażliwie, niedoceniana. Jest to bardzo istotna kwestia. Nie uważam za przesadne stwierdzenia, że los przyszłych pokoleń zależeć będzie coraz bardziej od tego, czy będą umiały mądrze i bezpiecznie korzystać z oferty rozpędzającego się ciągle, cyfrowego świata.

Tematyka bezpieczeństwa w Internecie jest nadal niedostatecznie nagłaśniana.

To jest oczywisty problem , któremu niestety nadal nie poświęca się wystarczającej uwagi. Rodziców możemy chyba tylko coraz bardziej uświadamiać, bo przecież i tak to od nich zależy ile czasu oraz uwagi są w stanie wygospodarować dla swoich dzieci. Media mogłyby tutaj ewentualnie częściej, dobitniej przypominać o zagrożeniach, informować rodziców  o pojawiających się co chwilę nowinkach technologicznych dla ich dzieci, za którymi starsi nie zawsze nadążają albo uważają za nieszkodliwe głupoty. Alarmujące jest chociażby to, że coraz młodsze dzieciaki mają regularną styczność z siecią, na długo zanim nauczą się czytać i pisać.

Obraz młodzieży w Internecie zmienia się bardzo szybko

Świat internetowy i obecne w nim trendy bardzo szybko się zmieniają. Obraz zakapturzonych hakerów i grających po całych nocach kumpli zastępuje młodzież przesiadująca w mediach społecznościowych. Co więcej, według badaczy NASK dzisiaj to dziewczęta, a nie chłopcy, wiodą w tych mediach prym. Nie dziwi to wcale, gdy pomyślimy przez chwilę o kobiecej potrzebie bycia zauważoną, pochwaloną, docenioną za piękno. O czym jednak świadczą liczne dziubaski na zdjęciach chłopaków? O zniewieścieniu?  Nie. Najczęściej o tych samych emocjonalnych potrzebach, które posiada każdy, zwłaszcza budujący swoją tożsamość młody człowiek: potrzebie zauważenia, akceptacji, bycia pochwalonym.

Pocieszające, że w wynikach raportu gry online znalazły się dopiero na ósmym miejscu, wyprzedzone przez takie internetowe aktywności jak szukanie aktualności, czy poszerzanie wiedzy. Oczywiście to też temat na oddzielny artykuł. Dalsze miejsce potwierdza, że nie mamy jeszcze (na szczęście) epidemii związanej z grami. Nie daje to jednak podstaw do bagatelizowania, czy wręcz negacji istnienia uzależnienia od komputerowej rozrywki, w tym gier.

Najcenniejsze jest ukazanie w raporcie psychologicznej otoczki omawianych problemów

Według mnie najcenniejsze w przeprowadzonych przez NASK badaniach były jednak nie statystyki, a wskazanie na psychologiczną otoczkę omawianych problemów. Rozpoznanie przyczyn i wdrażanie profilaktycznych działań zawsze będzie najmądrzejszą formą reakcji na pojawiające się problemy. Reakcji, która w pierwszej kolejności jest obowiązkiem rodziców, później m.in. systemu państwowego szkolnictwa.

Jak zaznaczono w artykule, ludzie rozwijają się w kontakcie z innymi, ale i samym sobą. Jest to coraz trudniejsze, gdy nieustannie wpatrzeni jesteśmy w ekrany telefonów. Czasy się zmieniają, ale ludzie i ich problemy pozostają te same. Kiedyś uciekało się w książki, przed telewizor, słuchało głośnej muzyki całymi dniami, w najgorszych wypadkach ludzie sięgali po alkohol i inne używki. Dzisiaj zalewani jesteśmy przed nadmiar informacji, 24 godziny na dobę. Zostawieni sami ze sobą, ze wszystkimi myślami, emocjami i chaosem okresu dojrzewania młodzi często przełączają się online.  W ten sposób radzą sobie ze stresem, odcinają się od trudnych uczuć czy problemów. To redukuje napięcie ale jednocześnie nie pomaga nauczyć się regulowania emocji, nie sprzyja autorefleksji czy szukaniu wsparcia u innych ludzi. Coraz mniej osób zaskakuje hipoteza, według której młodzież przeniosła się na urządzenia mobilne jako nowe ujście dla życiowych problemów
i frustracji.

Urządzenia mobilne zaoferowały nowy sposób odreagowania dla życiowych problemów i frustracji Click To Tweet

Kolejnego ważnym tematem jest komunikacja w sieci, używanie mediów społecznościowych, komunikatorów, itp. Związana jest z nią także budowa poczucia własnej wartości i tożsamości, uzależnionych ściśle od opinii i reakcji innych osób. W tym kontekście nie dziwi w ogóle ogromna popularność aplikacji typu Facebook, Snapchat czy Instagram. Nie tylko młodzi ludzie przeglądają się w nich jak w lustrach, szukają zrozumienia i poparcia.

Osoby dorosłe, ale zwłaszcza młodzież narażona jest w sieci na liczne niebezpieczeństwa, zranienia

Mogą one poważnie wpłynąć na budowanie ich własnej tożsamości. Agresja słowna, wyzywanie, straszenie i szantażowanie, szeroko pojęty mobbing w Internecie, tzw. hejtowanie. Są to groźne zjawiska, które przybierają ciągle nowe formy. Niestety wielu rodziców nadal nie docenia tego zagrożenia. Ich dzieci nawiązują kontakty z nieznanymi dorosłymi, wysyłają swoje intymne zdjęcia znajomym. Konsekwencje takich nieodpowiedzialnych zachowań mogą być straszne.

Ewa Dziemidowicz z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przypomina, że zagrożenie uzależnieniem od Internetu jest pokłosiem wewnętrznych, psychologicznych problemów: poczucia samotności, stresu, braku przyjaciół, w kontaktach z którymi moglibyśmy uzewnętrznić i przetrawić nasze codzienne zmartwienia. Pogarszające się funkcjonowanie w każdej sferze życia, zminimalizowanie realnych, fizycznych kontaktów z rówieśnikami powinno być wyraźnym sygnałem dla rodziców, wychowawców.

Jak bumerang powraca w wynikach badań problem przerzucania na technologię opieki nad dzieckiem. Tak jak niegdyś przed telewizorem, współczesnym, zabieganym rodzicom najłatwiej posadzić dziecko przed monitorem lub dać do ręki tablet, niech się bawi.

Online, niemal bez ustanku, pozostają właściwie wszyscy- 99,3 % nastolatków.  Nie sposób przewidzieć, jak bardzo będą z tego powodu różni od nas, dorosłych.

Jak już wielokrotnie podkreślałem, daleki jestem od demonizowania nowoczesnych technologii. Ślepiec nie widzi ogromu drzemiącego w nich potencjału. Głupiec jednak nie uczy się z historii i nie chce uczciwie porozmawiać o tym, jak wiele źle wykorzystywanych wynalazków okazywało się bronią obosieczną.

Dlatego za najlepsze rozwiązanie osobiście uważam edukację. Bardzo ważną rolę odegrać muszą media i szkolnictwo. Udział samych producentów nowych technologii również byłby tu wskazany. To one powinny wspólnie dostarczać informacji i materiałów do pracy. Także rodzicom, którzy sami nieraz są zagubieni i z przyjemnością zatapiają się w wirtualnym świecie.

W raporcie NASK szkolnictwo wypadło słabo. Na razie nie radzi sobie za dobrze z pomocą wychowankom w kwestiach używania Internetu.  Jest to jednak temat na tyle rozbudowany i według mnie ważny, że mam zamiar poświęcić mu osobny wpis.

A Wy, drodzy Czytelnicy? Jaki jest stan Waszej wiedzy na temat zagrożeń czyhających w sieci?

Czy potraficie mądrze korzystać z ogromnych możliwości Internetu?

Czy nie za bardzo pozwalacie, aby obecne w „społecznościówkach” opinie i reakcje decydowały
o waszym emocjach i samoocenie?

Jaki widzicie potencjał, przyszły wpływ wirtualnej rzeczywistości na nasze życia?

 

Dodaj komentarz