Jak hartuje się wolę, czyli o wychodzeniu na prostą z życiowych tarapatów

Kilka rad na temat wzmacniania siły woli, kształtowania hartu ducha w kontekscie wyzwalania się od złych nawyków, uzależnień i nie tylko

Jak hartuje się wolę, czyli o wychodzeniu na prostą z życiowych tarapatów

Jednym z efektów nałogowych zachowań, w tym chociażby nadmiernego oglądania pornografii czy nałogowego grania jest zaburzenie działania mechanizmu nagrody w naszym mózgu. Wraz z nadmierną dostawą dopaminy, w związku z ciągłą, intensywną stymulacją mózgu wytwarzane są znaczne ilości białka DeltaFosB, które kumuluje się i powoduje po dłuższym czasie fizyczne, widoczne zmiany w płacie czołowym. A przecież każdy z lekcji biologii pamięta, że jest on odpowiedzialny między innymi za stany emocjonalne czy siłę naszej woli. Po więcej naukowych ciekawostek zapraszam do mojego e-booka, który jako prezent udostępniłem dla subskrybentów strony boyproject.pl .

Kilka powyższych zdań przytoczyłem ku przestrodze i dla lepszego zrozumienia powagi sytuacji. Osoby, która zmaga się z jakimkolwiek nałogiem nie można po prostu oskarżyć o słabą wolę. Co więcej, krzywdzącym byłoby stwierdzenie, że osoby, które popadły w nałóg musiały być mięczakami, nie mieć silnego charakteru, od początku wykazywać się słabym poziomem determinacji. Nie, nie. Osłabienie siły woli, a co za tym idzie, późniejsze trudności z ewentualnym wyrwaniem się ze szponów nałogu są jednym ze stale pogłębiających się, negatywnych efektów a nie przyczyną tarapatów osoby uzależnionej.

Oczywiście śmieszne było by zwalanie winy na nasze codzienne nygustwo i słomiany zapał na potencjalne zmiany w mózgu. Wielu z nas ma chociażby problemy z wytrwaniem w noworocznych postanowieniach, a żadnego uzależnienia, na szczęście, u nas nie stwierdzono. Zacznę chodzić na siłownię, zrzucę parę kilogramów, ograniczę lub w ogóle porzucę papierosy. Dorzućmy tu jeszcze maglowane przeze mnie tematy: ograniczę granie na komputerze, korzystanie z mediów społecznościowych, surfowanie po necie do sensownych, zdrowych ilości czasu. Odnajdujecie się w którejś z powyższych sytuacji? Ile razy nasze postanowienia kończyły się na dobrych chęciach?

Jak więc ugryźć temat słabej woli? Od czego zacząć wzmacnianie naszej wytrwałości w postanowieniach?

Za punkt wyjścia przyjąć możemy tezę forsowaną w kontekście budowania dobrych nawyków, wykształcaniu pewnej rutyny w swoich codziennych działaniach, pielęgnacji rytuałów. Otóż przyjmuje się, że naszą siłę woli powinniśmy postrzegać jako kolejny mięsień i po prostu zacząć ją, jak każdy inny mięsień, trenować. Przypomina się tu powiedzenie o nieużywanym mięśniu, który zaczyna zanikać. Wyrobienie silnej woli wymaga więc systematycznego, zaplanowanego wysiłku, podobnie jak zbudowanie muskularnej sylwetki  na siłowni.

Siłę naszej woli powinniśmy postrzegać jako kolejny mięsień wymagający regularnego treningu. Click To Tweet

Nie chodzi więc o pojedyncze, wielkie postanowienia na granicy heroizmu typu: od jutra rzucam palenie, sprzedaje wszystkie gry, lecz raczej o metodę małych kroków. Nieustanne podejmowanie małych wyzwań. Osiąganie tych drobnych, codziennych celów, połączone ze świętowaniem ich pomyślnego zakończenia jest najpewniejszą drogą do hartowania swojej woli. Dodatkowym bonusem jest tu budowanie pewności siebie. Realizowanie najmniejszych choćby kroków jest dla naszej psychiki bardziej motywujące niż kolejne porażki w najbardziej wyszukanych, ambitnych, lecz przekraczających nasze obecne możliwości przedsięwzięciach.

Planuj kolejne kroki

Nie ważne jak drobne i proste to zadania, warto je wcześniej zaplanować. Nic tak nie potrafi osłabić zapału jak chaos i nadmiar rzeczy do zrobienia. Wystarczy wcześniej wypisać sobie wszystkie sprawy do załatwienia (np. wieczorem dnia poprzedni), podzielić według hierarchii ważności  i chociaż orientacyjnie porozbijać na bloki w ciągu całego dnia. Później musimy już tylko trzymać się planu. Z pewną dozą elastyczności, ale bez zbędnego pobłażania sobie, bez przekładania czego się da  „na później”.

“Najgorsze” sprawy na pierwszy ogień

Kolejna rada mistrzów zarządzania czasem: postaraj się w pierwszej kolejności zająć tymi rzeczami, za które nie masz chęci się zabrać. Lepiej uporać się z nimi w pierwszej kolejności. Im dalej w dzień, tym trudniej będzie się za nie zabrać. Dodatkowo będą nas przez cały czas męczyć myśli o tym, że to nieszczęsne zadanie ciągle na nas czeka.

Systematyczne, regularnie wykonywane zadania

Oprócz jednorazowych spraw, które musimy załatwić w najbliższym okresie mamy w naszym życiu szereg czynności i zadań , które musimy lub chcemy (postanowienia, hobby, nowe zainteresowania) wykonywać regularnie. To kolejne pole do popisu dla naszych treningów. Warto przygotować sobie tygodniowy, a nawet miesięczny grafik, w którym umieścimy te czynności i trzymać się go za wszelką cenę. Należy dobrze sobie uzasadnić, w jakim celu podejmujemy się takiego wyzwania, zrozumieć jego znaczenie dla nas.

Nagradzaj się za zwycięstwa, wybaczaj sobie porażki i stale podążaj naprzód

Ot, cala filozofia trenowania siły woli. Tylko i aż tyle. Podejmować się małych wyzwań, planować je z wyprzedzeniem  i wykonywać. Na końcu pamiętajmy o dwóch rzeczach.

Po pierwsze, pamiętajmy o nagradzaniu się za nasze małe zwycięstwa. Nie możemy wiecznie karmić swojej psychiki wizjami sukcesu, dobrobytu za X lat… Drobne nagrody przypominają o tym, że warto walczyć, że robimy to dla dobra własnego i naszych najbliższych..

Po drugie, nie karć się zbytnio, nie oskarżaj i broń Boże nie poddawaj, jeśli coś się nie uda, odniesiesz porażkę, nie wyrobisz zgodnie z planem.

Może wziąłeś za dużo na jeden dzień? Umiejętne planowanie i liczenie sił na zamiary to też sztuka, której nieustannie się uczymy. Zewnętrzne czynniki, których nie mogłeś zignorować ani przewidzieć zabrały tobie większość czasu? A  może po prostu złapał cie Twój stary kolega nygus i danego dnia nic nie zrobiłeś, albo pod dwóch tygodniach kontrolowania komputerowej rozrywki znowu zanerdziłeś na kilka dni?

Trudno. Szkoda płakać nad rozlanym mlekiem. Wyciągaj wnioski i wracaj do pracy nad sobą. Podnoszenie się z upadków to również bardzo ważny element treningu. To kolejny test hartu twojego ducha- poddasz się, czy jednak jesteś wojownikiem, walczysz dalej? Nie ważne jak mocno możesz uderzyć, ale ile mocnych ciosów przyjąć, upadać, a mimo to powstać i walczyć dalej. Tej właśnie duszy wojownika, tego hartu ducha w codziennym kształtowaniu  Najlepszej Wersji Samego Siebie drogim Czytelnikom i sobie życzę.

 

 

Dodaj komentarz