Czy smartfony są szkodliwe dla dzieci?

Czy smartfony sa zagrożeniem dla naszych dzieci? Ba, również dla starszych?Czy i jak, od kiedy nowinki technologiczne mogą nam szkodzić?

Czy smartfony są niebezpieczne dla młodych pokoleń?

Podczas niedzielnego przeglądu internetowej prasy znalazłem ciekawy artykuł ostrzegający w tytule przed niszczącym wpływem smartfonów na nastolatków: Smartfony zniszczyły nastolatków. Nie wiedzą, jak ze sobą rozmawiać bez patrzenia w ekran. Oczywiście chwytliwy tytuł to połowa sukcesu. Autor skutecznie przykuł moją uwagę – wyczułem materiał, który może pasować do tematyki mojego bloga. Tomasz Domański analizuje kontrowersyjną tezę zawartą w artykule, który popełnił  Jean Twenge, profesor psychologii na San Diego State University.

Nie wiem, czy autor tylko podkręca atmosferę, czy rzeczywiście nie słyszał nigdy o uzależnieniach behawioralnych. To nie byłoby żadną ujmą, jeszcze 2 miesiące temu ja sam nie miałem pojęcia o ich istnieniu (a najwyżej nie wczytywałem się w artykuły na ten temat).  Mnie akurat wcale nie zdziwił fakt możliwości powiązania smartfonów z zaburzeniami behawioralnymi, a co za tym idzie, powoływania się na dane instytutu NIDA (National Institute on Drug Abuse). Odsyłam do jednego z moich wcześniejszych wpisów, gdzie w zarysie przedstawiam, na czym polega uzależnienie od zachowań, wzorców (np. patologiczny hazard), które jest analogiczne do powszechnie wszystkim znanych zależności od substancji (alkohol, narkotyki, itd.).

 

Czy rzeczywiście smartfony są szkodliwe? Czy sa zagrożenem dla młodych pokoleń?
Więcej szkód niż pożytku z tych nowych technologii?

Komputery, smartfony i tablety – więcej szkodzą niż pomagają?

Na początku należy wyraźnie rozgraniczyć dwie sprawy. Niekwestionowanym dobrodziejstwem naszych czasów jest powszechny dostęp do informacji, możliwości jakie stwarza w pracy i nauce mądrze wykorzystywany komputer i telefon. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek nie potrafi z nich w ten sposób korzystać a jedynie bezmyślnie oddaje się surfowaniu po Internecie lub gierkom przez całe dnie. Jasne jak słońce, że wina nie leży po stronie smartfonów, narzędzia, lecz jego użytkowników. Kolejne pokolenia powinny być uczone, wychowywane, motywowane do tego aby jak najlepiej wykorzystać potencjał nowych narzędzi. W tej kwestii dzisiejsze społeczeństwo wyraźnie kuleje.

Określanie iGeneracji, jako pokolenia stojącego na krawędzi największego kryzysu zdrowia psychicznego od dziesięcioleci nie jest żadną przesadą. Ogromny wpływ na ten stan rzeczy mają ich telefony.

Czy kryzys zdrowia psychicznego rzeczywiście jest powodowany bezpośrednio przez telefony, albo przez gry komputerowe? Czy smartfony są szkodliwe?

Naukowcem nie jestem, jednak zdrowy rozsądek podpowiada, że nie. Jeśli ktoś nadmiernie używa telefonu, całymi dnia siedzi przy grach lub zbyt często zagląda do kieliszka, to jest to raczej sygnałem, że z jego psychiką, stanem emocjonalnym już jest coś nie tak. Ludzie wpadają w nałogi właśnie dlatego, że już nie radzą sobie z otaczającą ich rzeczywistością, są przytłoczeni życiowymi problemami, itp.

Jeśli mam doszukiwać się wartości w badaniach doktora Twenge’a to właśnie pod tym kątem. Nie pokazują one smartfonów jako źródła zła, ale ich nadużywanie jako błędny, w niektórych przypadkach noszący znamiona nałogu,  sposób radzenia sobie z problemami. Nie dotyczy to zresztą tylko młodzieży ale w coraz większym stopniu starszych już osób.

Nie chodzi o to, aby zabierać młodym ludziom telefony, odłączać komputery. Click To Tweet

Nie zabierać, lecz edukować

Tu według mnie pies pogrzebany. Nie chodzi o to, aby zabierać młodym ludziom telefony, odłączać komputery. Jako społeczeństwo, rodziny, szkoły powinniśmy więcej uwagi poświęcić edukacji, propagowaniu zdrowego i mądrego podejścia do technologicznych nowinek. To jest jednak temat na kilka kolejnych wpisów, ponieważ znowu dotyczy to szeroko rozumianych relacji w rodzinie, w środowiskach rówieśniczych, szkolnictwa, budowania poczucia własnej wartości u młodego człowieka, pomagania im w rozwijaniu własnych pasji, kreatywności, uczenia umiejętności radzenia sobie ze stresem. Temat rzeka.

Nie można tego spłycić do prostego wskazania na telefon czy konsolę komputerową jako winowajców. Inna sprawa, że badania amerykańskiego psychologa być może mogą wskazać na kolejny problem:  smartfony nie są korzeniem wszelkiego zła, ale w przypadku gdy jednostka nie radzi sobie z własnym życiem, nie jest emocjonalnie silna i rozwinięta, mogą być one przyczyną pogłębiania się tych problemów. Podobnie jak w przypadku gier komputerowych czy surfowania po Internecie, mogą one szkodzić pod tym względem, że izolują człowieka, pomagają mu uciec od problemu zamiast się z nim zmierzyć, hamują szeroko pojęty rozwój. W myśl zasady: jak się nie rozwijasz, nie idziesz do przodu, to zaczynasz się cofać. Znowu, nie chodzi tu o osoby które mogą całymi dniami siedzieć wgapieni w ekran, ale wykorzystują go do nauki, rozwoju, poszerzania swoich horyzontów, świadomej (=ograniczonej czasowo) rekreacji.

 

Czy smastfony są szkodliwe?
Czy smartfony rzeczywiście upośledzają nasze umiejętności interpersonalne?

 

Ograniczenie międzyosobowych relacji

Kolejnym realnym problemem jest ograniczanie rzeczywistych kontaktów, relacji z drugą osobą, rodziną, itd. Twenge wyraźnie wskazuje na problem “wyłączania” się ludzi korzystających z telefonu, nawet gdy są w otoczeniu innych osób. Można atakować te tezy pytając o to, jaki sens mają takie realny, aczkolwiek puste rozmowy z kolegami na korytarzu, pod blokiem, itd. Czy nie mogę tych 10 minut przerwy wykorzystać dla zrelaksowania tak jak mi się podoba? Czy nie lepiej prowadzić wartościowe rozmowy, na interesujące nas tematy na forach internetowych, najlepiej jeszcze z ludźmi z całego świata? I tak i nie.  

Należy uczciwie spojrzeć na dwie sprawy. Ile osób siedzi na forach, a ile po prostu po raz setny sprawdza statut na Facebooku lub gra w jakąś prostą gierkę dla zabicia czasu? Tu znowu kłania się kwestia dojrzałego korzystania z telefonu, zarządzania swoim czasem, zdrowego, świadomego odpoczynku, itd.

Po drugie, przydałaby się głębsza dawka wiedzy z psychologii na temat tego, ile tak naprawdę człowiek potrzebuje tych realnych relacji, fizycznego kontaktu (a nie przez ekran) z drugą osobą dla prawidłowego rozwoju psychicznego, emocjonalnego, społecznego. To jest kolejna ważna kwestia, która należałoby wyraźnie każdemu naświetlić. Słyszeliśmy przecież nie raz, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą, człowiek rozwija się w pełni tworząc relacje z drugą osobą, itd. Ok, fajne slogany, ale co one dokładnie oznaczają? Jak mamy to zmierzyć? Ile czasu, z iloma osobami należałoby mieć takie zdrowo rozwinięte, podtrzymywane relacje aby być “normalnym”? Co za tym idzie: kiedy, w jakich ilościach screen time zaczyna być szkodliwy, niszczyć nasze emocjonalne umiejętności dotyczące relacji z innymi?

Smartfony, podobnie jak komputery, mogą być naszym wrogiem lub nieocenionym sprzymierzeńcem. Click To Tweet

Podsumowując.

Nie należy histeryzować i dopatrywać się kluczowej roli smartfonów w przyszłym upadku ludzkości.

Na co trzeba zwrócić uwagę, to kwestia umiaru i umiejętności mądrego korzystania z nich. Koniecznie musimy przypominać o wpływie rodziny oraz pomocnej roli szkoły jako tych, które mają pomagać wzrastać młodemu człowiekowi. Zamiast karać, zabierać “szkodliwe zabawki” należy uczyć jak dobrze z nich korzystać, uczynić z nich źródło niesamowitych możliwości osobistego rozwoju, poszerzania horyzontów, doskonalenia się. W dzisiejszym pędzącym świecie, zapchanym nadmiarem informacji nie tylko młodym ludziom trzeba pokazywać jak radzić sobie ze stresem i nie wypuszczać z rąk sterów własnego życia. W tej nieustanej walce smartfony, podobnie jak komputery, mogą być naszym wrogiem lub nieocenionym sprzymierzeńcem. Od nas zależy, jaki zrobimy z nich użytek.

A Wy jak postrzegacie te kwestie?

Czy artykuł prof. Twenge’a to według Was stek bzdur czy dzwon bijący na alarm?

Znacie osoby, które rzeczywiście zatraciły się przed ekranem? Zapraszam do dyskusji.

 

 

 

Zapisz

Zapisz

Dodaj komentarz